Nazywam się Katarzyna Cieśluk, mam 37 lat.
Do niedawna byłam pełną życia młodą kobietą. Czerpałam z niego całymi garściami. Praca, marzenia, grono przyjaciół.
Niestety, znienacka zaatakowała mnie choroba. Diagnoza lekarska brzmiała jak wyrok: guz kręgosłupa. W jednej chwili zawalił się mój świat.
W 2009 roku przeszłam operację guza rdzenia kręgowego, gdzie po dziesięciu miesiącach leczenia w szpitalu i pobytu w ośrodku rehabilitacyjnym wróciłam do domu na wózku inwalidzkim.
Od operacji moje życie to wielka codzienna walka o normalne życie na wózku. Najpierw walczyłam o życie, potem o zdrowie i zagojenie ran odleżynowych z dystrofią skóry i zespołem “Sudecka”, który powstał u mnie po roku czasu.
Bardzo pomogli i nadal mi pomagają lekarze z hospicjum “Miłosierdzia Bożego” w Gliwicach do którego się zapisałam.







.jpg)




