sobota, 15 grudnia 2012

"Osiem schodów tolerancji". Walka o godne życie.


Nazywam się Katarzyna Cieśluk, mam 37 lat. Do niedawna byłam pełną życia młodą kobietą. Czerpałam z niego całymi garściami. Praca, marzenia, grono przyjaciół. Niestety, znienacka zaatakowała mnie choroba. Diagnoza lekarska brzmiała jak wyrok: guz kręgosłupa. W jednej chwili zawalił się mój świat.

W 2009 roku przeszłam operację guza rdzenia kręgowego, gdzie po dziesięciu miesiącach leczenia w szpitalu i pobytu w ośrodku rehabilitacyjnym wróciłam do domu na wózku inwalidzkim. Od operacji moje życie to wielka codzienna walka o normalne życie na wózku. Najpierw walczyłam o życie, potem o zdrowie i zagojenie ran odleżynowych z dystrofią skóry i zespołem “Sudecka”, który powstał u mnie po roku czasu. Bardzo pomogli i nadal mi pomagają lekarze z hospicjum “Miłosierdzia Bożego” w Gliwicach do którego się zapisałam. 


W chwili obecnej jestem po pięciu operacjach, gdzie w tym roku przeszłam poważną operację ropnia odleżynowego w stawie biodrowym i usunięcia martwicy kości biodrowej i udowej w szpitalu w Piekarach Śląskich na oddziale ortopedii- w konsekwencji nogę mam krótszą o pięć centymetrów. W tym roku kolejny raz podnoszę się z choroby, ran i zaczynam bardzo kosztowną rehabilitację neurologiczną i metodą PNF, która jest skuteczna w moim leczeniu. Wiem, że nie będę już chodzić i pogodziłam się z tą myślą, ale chcę dążyć do w miarę normalnego życia będąc na wózku. 

Przez trzy lata moim oknem na świat był internet i telefon, ponieważ wyjście z domu uniemożliwiało mi osiem stopni do klatki schodowej przy bloku w którym mieszkam. Przez ten okres starałam się o wszystkie pozwolenia na budowę, które otrzymałam dla podjazdu dla osoby niepełnosprawnej i składałam wniosek o dofinansowanie ze środków PFRON. Dopiero w tym roku zrealizowałam moje marzenie i został wybudowany podjazd i w październiku po raz pierwszy samodzielnie wyjechałam na dwór. Moje szczęście nie trwało długo, ponieważ niektórym moim sąsiadom mój podjazd zaczął przeszkadzać i okazał się zawalidrogą, choć wcześniej uzyskałam zgodę na budowę od wspólnoty i wszystkich moich sąsiadów. Ja też pragnę i chcę pojechać na spacer, spotkać się ze znajomymi czy pojechać na rehabilitację, którą muszę mieć. Dopiero po ukazaniu się w telewizji Katowice reportażu o mnie o braku tolerancji ze strony sąsiadów i artykułu w gazecie miejskiej Nowiny Gliwickie pt. “Osiem schodów tolerancji” oraz artykułu w Internecie pt. “Podjazd zbyt uniwersalny” mam nadzieję, że moi sąsiedzi zmienili swój stosunek do osób niepełnosprawnych. 

Mój przypadek i moje kłopoty mam nadzieję pomogą innym osobom niepełnosprawnym walczyć o swoje godne życie i by się nie poddawali mimo przeciwności losu. 

 “PRAGNĘ ŻYĆ KAŻDYM DNIEM, GODNIE ŻYĆ W SPOŁECZEŃSTWIE I BYĆ SZCZĘŚLIWA” 

 I aby żyć każdym dniem potrzebuję pomocy i zwracam się do Państwa o 1% podatku lub darowiznę na moje subkonto w fundacji AVALON. 

KRS 0000270809 z dopiskiem KATARZYNA CIEŚLUK 1004 

Przekazując 1% lub darowiznę pomagacie mi Państwo zbierać środki na moją kosztowną rehabilitację, aby przy pomocy leków i ćwiczeń w miarę normalnie funkcjonować i żyć na wózku, by dać sobie radę samej w przyszłości. 

Za każdą nawet najmniejszą kwotę mi przekazaną bardzo dziękuję.

Katarzyna Cieśluk  




Apel na stronie Fundacji AVALON:
http://www.fundacjaavalon.pl/nasi_beneficjenci/lista/ciesluk_katarzyna.html

Reportaż o Pani Kasi w TVP Katowice (w 11 minucie programu)

http://www.tvp.pl/katowice/informacyjne/aktualnosci/wideo/4-listopada-1830/9001924


Artykuł  z dn. 5 grudnia 2012 r. "Nowiny Gliwickie" nr 4





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz